Kruche ciasteczka Pieguski

To są chyba najpyszniejsze ciastka, jakie kiedykolwiek w życiu jadłam! Kruche, z kawałkami czekolady lub bakalii i innych śmieci ;-) Podobne do „Piegusków”, które można sobie kupić w sklepie, ale o wiele, wiele lepsze! I do tego wcale nie są takie trudne do zrobienia, więc do dzieła!

Continue reading →

Charytatywne Jasamki na 25. Finał WOŚP!

Nie wiem czy dziś będzie krótko, zwięźle i na temat. Ale taki mam póki co plan. Więc od razu przejdę do rzeczy. Najpierw kliknijcie sobie tutaj.
Z początkiem tego roku zdradziłam Wam mój niecny plan podboju wszechświata zacny pomysł wspierania potrzebujących. No i dziś mój projekt się urodził :-)

Continue reading →

Niebieski kwiat

Dawno, dawno temu, w małej galicyjskiej wiosce (nie mylić z wioską Galów, bo Galicja to nie miejsce gdzie mieszkają Galowie, albowiem Galowie mieszkają w Galii, a nie w Galicji) rozmawiałam z moją siostrą. Piszę o tym, jakby to był jakiś wielki event, ale w sumie częstotliwość tego typu zdarzeń zakrawa o tytuł wiekopomnych chwil. Gadałyśmy sobie, jak zwykle, o pierdołach. Siostra wspomniała wtedy, że chciałaby fajną broszkę, bo pani premier zapoczątkowała modę na broszki, a ona też chce być jak pani premier.

Continue reading →

Fizyka autobusowa, czyli jak bezpiecznie podróżować z dzieckiem w wózku środkami transportu publicznego

Wiosna w pełni, wakacje za pasem, ciepło, przyjemnie i słonecznie – czyli sezon na wycieczki z dzieckiem w wózku trwa. Coraz częściej można więc spotkać wózki w autobusach, tramwajach, trolejbusach, metrach a nawet i w pociągach. W końcu skoro w komunikacji publicznej istnieje taka możliwość, to czemu by z niej nie skorzystać? Tylko jak przewieźć autobusem dziecko w wózku, żeby było bezpiecznie? Niestety, większość rodziców których spotykam w środkach transportu publicznego nie wie jak sobie z tym poradzić. Dlatego spieszę dziś z wyjaśnieniami.

wozek-w-autobusie Continue reading →

Zaproszenia na chrzciny

Chrzciny Hoganika były ze sto lat temu. Zrobiłam przecudne zaproszenia i chciałam je Wam pokazać, ale zupełnie o tym zapomniałam. Dopiero wczoraj, kiedy stroiłam dziecko w mały biały garniturek na procesję z okazji Bożego Ciała, to sobie o tym przypomniałam. Zgrałam więc wreszcie zdjęcia z aparatu i oto są.

Continue reading →

Mediator małżeński

Jesteśmy małżeństwem z niezbyt długim jeszcze stażem. W ogóle jako para mamy bardzo mały staż – niespełna dwa miesiące temu hucznie świętowaliśmy pierwszą rocznicę naszego, jak to się fajnie nazywa, chodzenia. Hucznie czyli, wieczorem z hukiem padliśmy na wyrko i usnęliśmy w 2 minuty, bo nasze prawie roczne dziecko potrafi czasem tak dać w kość, że dwójka dorosłych ludzi ledwo ogarnia. Zaraz zaraz, jak to „nasze prawie roczne dziecko”!? No normalnie – według naszej matematyki wszystko się zgadza. A to co, Wasza matematyka jest jakaś inna? Ale nie o dzieciach miało być, bo to przecież wcale nie jest blog parentingowy. Tym razem miało być pranie naszych małżeńskich brudów. Wiadomo – wiosna, więc czas zrobić porządki. Wszędzie. No więc…

Continue reading →