Hello World!

To już od samego początku był bardzo konkretny i zdecydowany facet. Udał się nam od razu.

– Chodź, zrobimy sobie dziecko.
– Dziecko?
– No tak, dziecko.
– W sensie, że… taki mały, dziwny człowiek, co ino wrzeszczy, robi kupy i gryzie matkę w cycki?
– Tak, właśnie tak.
– Eee…?? Hymmm…
– No to jak?
– Eee…. no to dobra… [po chwili namysłu] Ale ja chcę takie grzeczne dziecko!
– Dobrze, będzie grzeczne.

No i zrobił się. Za pierwszym podejściem.

Potem, ów „grzeczne dziecko” wymęczył matkę dokumentnie.
Przez pierwsze pół ciąży nie mogła bidula wyciągnąć głowy kibla.
W 18. tygodniu zaczął kopać.
W 20. było wiadomo że to na 100% facet.
W 22. tygodniu kopał już jak zwariowany.

– To będzie piłkarz, po tatusiu.
– Nie. To będzie tancerz. Tak jak mamusia.

W 28 tygodniu trenował już bardzo intensywnie…

– Ała! Ale mnie kopnął!
– No, nieźle kopie :-D Dalej młody! Dajesz wykop z półobrotu! :-D I kop jak Messi! BUM! Prosto do bramki! Tak jest! :-D
– Buuuu…..!!!! :'( To boli!

Około 32 tygodnia okazało się, że to ani tancerz, ani piłkarz nie będzie…

Ło jeżuniu!!! Moja wątroba! Czy co to tam było… zawsze byłam sła…. AŁĆ!!!! …słaba z anatomii…

Sssss…. mój pęcherz! Jak jeszcze raz mnie w niego strzeli, to się cała obsikam tymi czterema kropelkami, które się uzbierały od ostatniego kopniaka.

Jelita mam już zaplątane w istny węzeł gordyjski… I żołądek wykopany gdzieś na orbitę. Pa pa mój żołądku… pozdrów moją śledzionę… ona mieszka na orbicie już od dwóch dni…

A kilka tygodni późnij już wiedzieliśmy, że to będzie…

– Myślałaś już coś o imieniu dla młodego?
– Skacze mi po brzuchu jak Tarzan. Może Tarzan. Ała… :'(
– Tarzan [czyt. tażan – przyp. red]? Od tarzania się? Nie, nie podoba mi się.
– Ojojojojojojoj!! Ajć… To może Andrzej. Jak Gołota. Bo tak mnie tu boksuje.
– No coś Ty, młody! No przecież nie będziesz damskim bokserem!
– Ehhh… To może Hogan. Jak Hulk Hogan.

…WRESTLINGOWIEC!

I tak oto młody został wrestlingowcem. I trenował bardzo intensywnie przez następne kilka tygodni…

Liczyć ruchy? OK. Ale tylko te większe, prawda? A jak jest seria ruchów, to co drugi, co trzeci?

Aaaahaaaaa. Każdy. No dobra, jak każdy, to każdy.

Minimum 10 ruchów na godzinę? Luzik!

Potem licznik pokazał, że Hogan wykonuje 100 ruchów na godzinę.
Kiedy śpi.
A jak nie śpi, to do setki dobija w 20 minut. ;-)

Kilka tygodni później postanowił się urodzić. Jak na konkretnego i zdecydowanego faceta przystało – nie zamierzał gramolić się na świat przez pół dnia.

Jest 2 w nocy. Mamo, zaczynam wychodzić.

Jest 2:20. Mamo, już mi się nudzi w tej kąpieli. Ile można siedzieć w jednej i tej samej wodzie? Gdzie jest korek od tej wanny? O, tutaj! :-D

Ejże, no kurka wodna, ludzie! Czemu to tak długo trwa? Jest już po godzinie 5, a wy jeszcze zamierzacie przeciskać mnie przez jakąś dziurę, na taką brzydką salę!!?? No chyba żartujecie! Ja Wam tu zaraz pokażę…

No i urodził się. Po zaledwie 3,5h. W taki sposób, jaki jemu odpowiadał. Mamie i lekarzom już niekoniecznie.

– Czy wybrali już Państwo imię dla synka?
– Tak. Hogan. Jak Hulk Hogan.
– Wasz syn ma 2750 gramów.
– Eee… 2,75 kg, tak? No to może…  Hoganik?

Tak, to od samego początku jest bardzo konkretny i zdecydowany facet.

Reklamy

One Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s