Weź wycziluj, kobieto

WP_20150822_022

Joanna leciała jak popierniczona, jednym okiem zerkając na zegarek, a drugim na listę zakupów, którą właśnie spisywała na telefonie. Spieszyła się bardzo, bo… bo… bo w sumie, to nawet nie wiedziała dlaczego. Przecież miała morze czasu. Nie, nie morze. Ocean. Cały wielgachny, pełen rybek, ocean czasu. Ale ona leciała jak torpeda. Rozpędziła się już od progu i zapomniała wyhamować. Bo Joanna zazwyczaj bywa rozpędzona i już tak po prostu z przyzwyczajenia wybiega skądś i biegnie w inne miejsce. Na spacer też biegnie. Jej buty nie umieją chodzić powoli.

Bezsensownie zalatana Joanna, cała pogrążona w listach zakupów i zadaniach do zrobienia nawet nie zauważyła, że poszła złą trasą. Miała iść spokojnym spacerkiem przez park, patrzeć na zieleń, na bawiące się na placu zabaw dzieci, uśmiechać się i cieszyć popołudniowym słońcem. Ale ona machinalnie skręciła w ulicę i poleciała wzdłuż niej. I jeszcze na domiar złego co chwilę zerkała na ten swój śliczny zegarek, upewniała się, że wciąż jeszcze ma bardzo, bardzo, bardzo dużo czasu i bezmyślnie biegła dalej. No paranoja jakaś. Sloł cholerajasna lajf. Kiedy wreszcie zorientowała się co robi, to zbaraniała i stanęła jak wryta. „Czemu ja tak pędzę?”, pomyślała. Nie była w stanie odpowiedzieć sobie na to pytanie. Żadne terminy jej przecież nie goniły, żadne pilne sprawy nie czekały, wszystko było zrobione i spokojnie mogła sobie pozwolić na totalny luz i relaks.

Ale nie. Jej mózg musi przecież przez cały czas przetwarzać jakieś informacje. Bo te kretyńskie trybiki wewnątrz jej czaszki muszą wciąż intensywnie pracować, kręcić się i wirować jak zwariowane. Bo jak nie będą w ciągłym ruchu, jak zatrzymają się chociaż na chwilę, to olej po nich spłynie i potem, przy ponownym uruchomieniu się zatrą, zepsują i już nie będą działać. I trzeba będzie wymienić.

A przecież Joanna mogłaby, bez żadnego uszczerbku na wszystkich swoich listach „to do”, zwolnić tempo życia. Mogłaby mniej biegać, mogłaby przestać wciąż spoglądać na zegarek, mogłaby rzadziej wertować kalendarz. Przecież Joanna wcale nie musi dbać o to, by lista zakupów była cały czas aktualna i kompletna. Czy stanie się coś strasznego, jak o czymś zapomni będąc w hipermarkecie? Jak zapomni, no to trudno – wyskoczy do sklepiku na przeciwko i tam kupi. Wielkie mi mecyje. I po co Joanna aż z pięciotygodniowym wyprzedzeniem tworzy w głowie szczegółowy plan chrzcin? Czy jak się tym zajmie za tydzień, albo za dwa, to się dziecko źle ochrzci? He? Dlaczego panikuje, że nie ma jeszcze prezentu dla męża na rocznicę, która będzie za ponad miesiąc? Zapakowałaby siebie w koronkowe gacie, przewiązała kokardką i by było. Ślubny na 100% się ucieszy. Ale nie, bo ona musi już teraz o wszystkim pomyśleć, już teraz poszukać i już teraz wszystko zaplanować. No bo gdyby postąpiła inaczej, to co by wtedy zrobiły te jej biedne, zakręcone trybiki?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s