Jama Smoga Wawelskiego

Smog Wawelski komiksLubię świeże powietrze, uwielbiam przestrzeń i kocham wiatr. Latem, w naszym mieszkaniu okna są otwarte przez cały czas: w dzień, w nocy, w czasie deszczu, słońca, nawet gdy wieje wiatr. Lubię przeciągi – powietrze to mój żywioł. Gdy przychodzi jesień, zima albo na wiosnę, kiedy nie jest jeszcze wystarczająco ciepło, okna otwieram tylko przez dzień. Rano, kiedy się budzę, otwarcie okna jest pierwszą rzeczą którą robię. Świeże, rześkie, zimne powietrze pomaga mi się rozbudzić.

Przez ostatnie kilka dni utrzymuje się bardzo ładna pogoda. Świeci słońce, czuć już w powietrzu nadchodzącą zimę, ale jeszcze jest ciepło i przyjemne. Lecz mimo to, od kilku dni nie otwieramy okien, nie spacerujemy z synem po parku i nie wychodzimy na balkon. Siedzimy w domu, czytamy książki, bawimy się i śmiejemy. A kolorowe, jesienne drzewa, spadające z nich liście i słońce oglądamy tylko przez okno. Znajdująca się kilkanaście przecznic dalej stacja pomiaru zanieczyszczeń powietrza wskazuje, że normy stężenia pyłów zawieszonych są przekroczone wielokrotnie.

Okna w naszej kuchni i w pokoju dziecka wychodzą na ruchliwą ulicę w centrum miasta. Czasem patrzę przez te okna, na stojące w korku samochody i liczę ile osób siedzi w każdym z nich:
jeden, jeden, dwa, jeden, dwa, jeden, dwa, jeden, jed… O! CZTERY! jeden, jeden, dwa, jeden, trzy, jeden, jeden, jeden, dwa, trzy, jeden, jeden, dwa, jeden…
Nie rozumiem, czemu ludzie lubią godzinami stać w korkach, sami, w swoich samochodach, by potem jeszcze przez pół godziny jeździć w kółko, dookoła swojej pracy albo bloku, w poszukiwaniu wolnego miejsca parkingowego. A potem, ci sami ludzie lajkują fanpage Krakowskiego Alarmu Smogowego i w komentarzach piszą: „Rany Boskie! Ale smog! Niech to miasto coś z tym zrobi!!!” Czy ludzie w tramwajach gryzą? Ja od dawna jeżdżę komunikacją miejską i to jeżdżę całkiem sporo i jeszcze nikt nigdy mnie nie ugryzł.
Ile jest kamienic, w których wciąż są stare piecyki z tlącym się w ich wnętrzach najtańszym węglem i śmieciami? „Muszę oszczędzać. – mówi właściciel – Moje leki na astmę są strasznie drogie.” Aha. Budowa goni budowę. To fajnie, że miasto się rozwija. Ale czy koniecznie musi to robić kosztem zieleni miejskiej? Chwała Bogu, że w centrum już jest tak mało drzew i trawników, że nawet nie ma czego wycinać. Bo byłoby tu jeszcze gęściej.

Mój syn jest jeszcze bardzo malutki. Nie potrafi chodzić, mówić, a na spacerze zwykle szybko zasypia i budzi się jak już jesteśmy w domu. Ale chciałbym, żeby za rok o tej porze mógł zbierać kolorowe liście, żeby ze spaceru wracał z kieszeniami aż po brzegi wypchanymi kasztanami, żeby skakał po kałużach. Chciałbym, żeby kolejnej zimy mógł odciskać w śniegu swoje ślady, żeby mógł ten biały puch wziąć w ręce, przemoczyć sobie rękawiczki i obrazić się na mnie, że nie pozwoliłam mu oblizywać sopli lodu i zjadać śniegu. Chciałbym, żeby miał taką szansę. Zamiast znów tylko patrzeć przez okno i liczyć jadących w samochodach ludzi.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s