Zupełnie inna Wigilia

Zastanawialiście się kiedyś czym różni się karp Wierzchosławicki z Małopolski, od karpia Śląskiego, Pogórskiego czy Pomorskiego? Przecież karp, to karp – czegóż można się po nim spodziewać? Czy myśleliście kiedyś o tym, jak wyglądają tradycje wigilijne w innych domach? Jak smakują inne dania i jak brzmią w ten dzień kolędy śpiewane innymi głosami?
Ja, Wigilię zawsze spędzam najbliższą z rodziną. Zawsze tak samo, zawsze w tym samym miejscu, zawsze śpiewając te same kolędy. Ale jednak za każdym razem jest zupełnie inaczej, bajkowo, magicznie i wesoło. Co roku czekam na ten dzień przez wiele tygodni, chociaż doskonale wiem, jak ten będzie on wyglądał i czego się po nim spodziewać. Uwielbiam te nasze wspólne Wigilie! Mimo, iż nie wyobrażam sobie, bym mogła wigilię spędzać w jakikolwiek inny sposób, to jednak od dawna ciekawiło mnie jak ten dzień wygląda w innych domach.

christmas-xmas-christmas-tree-decoration

Nie raz rozmawiałam o tym ze znajomymi albo czytałam. Chłonęłam te wszystkie opowieści z zaciekawieniem i zafascynowana odkrywałam nieznane mi dotychczas tradycje. W tym roku po raz pierwszy mam okazję zobaczyć i przeżyć Wigilię w zupełnie innym miejscu, z innymi ludźmi, w całkiem inny sposób. Z jednej strony bardzo się cieszę i nie mogę się doczekać. Zżera mnie ciekawość i chęć spróbowania czegoś innego. Od dawna towarzyszy mi lekka ekscytacja i stresik, które zazwyczaj towarzyszą odkrywaniu czegoś nowego. Ale z drugiej strony… jest uczucie pewnej pustki i braku. Jest pewna luka, której nikt ani nic nie uzupełni. Jest smutek, nostalgia i tęsknota. Wigilia, to dla mnie swego rodzaju strefa komfortu – dzień, który zawsze był, jest i mam nadzieję, że zawsze będzie dniem spędzonym z rodziną. Jest dniem pełnym miłości, radości ale i zadumy. To najbardziej wyjątkowy, szczery i poruszający dzień w roku.

Mimo, iż będą ze mną osoby które bardzo, bardzo kocham, które są dla mnie najważniejsze na świecie i bez których nie wyobrażam sobie tego (i nie tylko tego!) dnia, to jednak jest mi ciężko. Bo ciężko jest pogodzić się ze świadomością, że wiele kilometrów dalej są inne osoby, które też są dla mnie bardzo ważne, które też kocham i z którymi zawsze spędzałam ten dzień, odkąd tylko sięgam pamięcią. Moi rodzice, rodzeństwo, wujek z rodziną i dziadkowie, którzy odeszli od nas kilka lat temu, ale jednak wciąż czuje się ich obecność, szczególnie w ten dzień… Będzie mi ich bardzo brakować. Będzie mi brakować naszego wesołego kolędowania i wspólnego wyjścia na pasterkę. I wiem, że im też będzie brakować mnie.

To normalne, że gdy ludzie zakładają rodzinę, to prędzej czy później pojawia się problem: Gdzie i jak spędzamy święta? Rok temu Wigilię świętowaliśmy w moich rodzinnych stronach. Tym razem jedziemy do rodziców Ślubnego. Mimo, iż nie wyobrażam sobie świąt bez Ślubnego i Hoganika, i z całą pewnością chcę być wtedy tam gdzie oni, to jednak ta zupełnie inna Wigilia jest dla mnie sporym emocjonalnym przeżyciem.

A wracając do tego karpia, od którego się dziś zaczęło, to… bez względu na to skąd pochodzi – nie przepadam za nim ;-) Uważam, że w ogóle nie nadaje się na Wigilijny stół. Jest przecież wiele znacznie smaczniejszych ryb. Zawsze dziwi mnie to przedświąteczne polowanie na wyprzedaż karpi.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s