Politykowanie i plucie na podłogę

Społeczeństwo Polskie dzieli się na dwie grupy: tych, którzy interesują się polityką i tych, którzy mają ten temat głęboko w jelicie grubym. Ale zdarzają się takie chwile, kiedy wyodrębnia się też trzecia grupa – ci, którym zasadniczo nie jest obojętne to, co dzieje się w kraju i na świecie, ale czasem mają po prostu dość.

Chata pod Rysmi

W przeciągu ostatnich kilkunastu miesięcy w naszym kraju działo się sporo. Jedne wybory, drugie wybory, a pomiędzy nimi referendum, które od początku do końca było jednym wielkim dowcipem. Okazało się, że Polska to kraj, który ma na prawdę poważne problemy z narysowaniem „X” na kartce papieru, kraj w którym powstają nowoczesne, elektroniczne urny wyborcze, a jednocześnie wybory prezydenckie niewiele różnią się od głosowania na przewodniczącego klasy. Ale co tam wybory! Ciekawie zaczęło się robić już wtedy, kiedy przez kraj przetoczyły się fale strajków i protestów, poprzedzające owe wybory. Wszak skoro jest rok wyborczy, to każdy chce na tym uszczknąć coś dla siebie, co nie?

Kiedy już każdy kto mógł, powyciskał ile się tylko dało z mijającej kadencji, a do korytka dopchało się zupełnie nowe stadko, zaczął się robić jeszcze większy bajzel. Opozycja krzyczy, rządzący ich przekrzykują, a media wtórują im jeszcze głośniej. Ba! Już nawet cała Europa krzyczeć zaczęła! Ale to i tak jest tylko czubek góry lodowej. A wiecie co znajduje się na tym czubku? Na samym czubku owej góry rośnie sobie takie małe, samotne drzewko. Naród żąda 500 złotych na dziecko i równocześnie nie godzi się na wyższe podatki. No i właśnie od tego jest to drzewko – Drzewko Złotówkowe, które na wiosnę trzeba było podlać obietnicami przedwyborczymi, żeby na jesień, zamiast liści, z gałęzi zaczęły spadać stóweczki. No tak proszę państwa, tak właśnie to działa! Bo jak ktoś mówi, że da pieniążki, to znaczy, że da, a nie że zabierze z jednego miejsca i przeniesie w inne – bo to już jest złodziejstwo!

Telewizora nie mam, dobrze mi z tym i nie zamierzam tego zmieniać. Do słuchania radia boję się przyznać, bo to mnie może słono kosztować. Mam za to internet, z którego mogę sobie do woli korzystać, bez obowiązku biegania na pocztę i płacenia czegokolwiek. No i w tym internecie, poza kotami i cyckami, coraz częściej pojawiają się też tematy polityczne. Na fejsbukach, na portalach, na blogach i we wszystkich innych zakamarkach, czają się różne sensacje z politycznej sceny. I nawet jak już uda mi się odciąć od tych wszystkich mediów, spokojnie zasiąść przy rodzinnym stole, spotkać się z krewnymi lub znajomymi i cieszyć się rozmową na tematy lekkostrawne i przyjemne, to niestety co raz częściej ni stąd ni zowąd, gdzieś z jakiegoś kąta lub spod szafy wychodzi polityka.

A ja mam już dość. Ja się wyłączam z tej dyskusji i nie chcę o tym więcej słuchać. Ja teraz siedzę z małym dzieckiem w domu i chcę się tym nacieszyć na maxa. Więc proszę mi nie psuć humoru tym całym bałaganem. Mam tu swój rozgardiasz, wcale nie mniej fascynujący od tamtego: pieluszki, kupki, mleczko, kaszki i papki bez żadnych grudek, ślinotoki, czkawkę, kalendarz szczepień, zlew pełen naczyń i górę brudnego prania. Jestem właśnie na etapie uczenia samodzielnego śniadania, raczkowania, jedzenia i składania coraz to różniejszych zestawów sylab. Politykowanie to dla mnie temat zbyt pokręcony i abstrakcyjny. Mój mózg się przegrzewa, gdy myśli o czymś bardziej złożonym, niż obsługa pralki. Ogłaszam więc dla siebie urlop od polityki i wszelkich tematów pokrewnych. Ile on potrwa, ten mój urlop? Nie wiem. Może miesiąc, może kwartał a może jeszcze rok. Jak już mi się zatęskni za dorosłymi, poważnymi tematami, to dam znać. A teraz proszę sobie darować wszelkie tematy polityczne w mojej obecności. Ja nic nie wiem wiem, ja się nie orientuję i tymczasowo nie jestem zainteresowana. Mam swoje własne kłopociki.

Wychodziliście kiedyś na Rysy od Słowackiej strony? Jeśli tak, to zapewne piliście czaj, być może nawet z rumem, w Chacie pod Rysmi. I tam, w tym schronisku, nad drzwiami wisi taka czarna tabliczka z żółtym napisem, i głosi wszem i wobec, iż politykowanie i plucie na podłogę w tym miejscu jest zakazane. Chyba skombinuję sobie podobną i powieszę na szyi…

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s