Postanowienia noworoczne

No hej :-) Minęło już ponad trzy tygodnie od Nowego Roku. I jak tam Twoje postanowienia noworoczne? Ups, lepiej, żebym nie zadowala tego pytania… Tak, wiem, to drażliwy temat. Już wystarczająco dołująca jest ta pięknie wykaligrafowana kartka, wisząca na lodówce – patrzysz na nią codziennie i dobrze wiesz, że większość z tego, to mrzonki. Pewnie za kilka dni z wściekłością chwycisz ten papierek, potargasz, zemniesz i wywalisz do kosza. O ile taka scena już nie miała miejsca. A przecież w chwili wymyślania tych wszystkich podpunktów Twoja motywacja była tak ogromna, że już od razu, tak od kopa, 1 stycznia był(a)byś w stanie odhaczyć te wszystkie 52 książki, ileśtam kilogramów, nową pracę, zdrową dietę, codziennie ćwiczenia, naukę języka, gry na instrumencie i wszystkie inne rzeczy. Gdyby to tylko było fizycznie możliwe ;-)
Wiesz co… Olej te wszystkie postanowienia noworoczne. Mam dla Ciebie coś lepszego.

Notes Photo by Agnieszka

 

Dlaczego postanowienia noworoczne nie działają?

Na początek kilka moich przemyśleń na ten temat.

Po pierwsze: czas. Nowy Rok to, a i owszem, jest przełom – zmienia się sposób zapisywania daty, kalendarzowo każdy jest o rok starszy, wszyscy wszędzie tworzą podsumowania, rankingi i raporty za zeszły rok, prognozują jak będzie wyglądał kolejny i tak dalej. Ale to tylko formalny przełom, na papierze. W naturze nic się nie zmienia – drzewa, ptaki, słońce, księżyc – nie wiedzą, że jest jakiś Nowy Rok, nie odczuwają go, więc nic z tej okazji nie zmieniają. 1 stycznia funkcjonują dokładnie tak samo, jak dzień wcześniej. Ta konkretna data nic dla nich nie znaczy. To tylko ludzie uparli się, że ten właśnie dzień, to jest jakiś przełom. Nie, nie jest. Wbrew pozorom, Nowy Rok to czas szczególnie niesprzyjający zmianom. Wiem, że to pseudonauka, ale zapewne obił Ci się o uszy termin „Blue Monday”. Nie bez powodu najbardziej depresyjny dzień w roku wypada zaledwie parę tygodni po rozpoczęciu Nowego Roku i… w przedstawionym przez Arnalla wzorze pojawiają się też niedotrzymane postanowienia noworoczne.

Po drugie: skupienie na działaniach, a nie na celach i marzeniach. Postanawiasz sobie: „Będę robić to, to i tamto”. A potem, po kilku dniach, tygodniach okazuje się, że robienie tego… męczy, nuży i jest zbyt trudne. To dlatego, że podświadomie skupiasz się na jakiejś czynności, a nie na tym, co chcesz tak na prawdę osiągnąć. Niektórzy pewnie powiedzą, że to przecież jest osiągnięcie, (z)robić coś i że chodzi o to, żeby gonić króliczka. No okej. Ale jednak gonienie króliczka nie jest aż tak motywujące jak sam cel: złapać króliczka. Zadaj sobie pytanie „po co?” i właśnie na tym się skup. Chcesz się uczyć języka obcego? Super, ale po co? Żeby oglądać filmy i czytać książki w oryginale, żeby dogadać się z obcokrajowcem, żeby mieć lepszą pracę, itd. Czyli Twoim celem nie jest sama znajomość języka jako taka, tylko korzyści, które z tego płyną. Więc właśnie na tych korzyściach się skup i to one powinny być Twoim postanowieniem.

Po trzecie: podejście – wewnętrzny przymus. „Nowy Rok – nowa ja” to, wybaczcie mi wszyscy copywriterzy, najgłupsze i najgorsze hasło, jakie można wymyślić. W nowym roku „ja” jestem wciąż ta sama, stara (Ba! Nawet jeszcze starsza!) i nie zmienię się o północy, niczym Kopciuszek. Nowa, to może być blacha zza granicy, jak ją Pan Mietek dobrze wyklepie w swojej stodole i wyzeruje licznik. No nówka nie śmigana, bezwypadkowa jak się paczy! Ale my nie możemy się tak elegancko „wyklepać”. Owszem, możemy się zmienić, stać się kimś innym, „nowym”, ale to nie jest proces, który trwa krótką chwilę, czy nawet rok. I niestety nie zawsze jesteśmy w stanie dokładnie zaplanować jak będzie wyglądać to nasze nowe „ja”, kiedy się ono pojawi i jak będzie przebiegał proces jego tworzenia. To nie jest budowanie postaci w grze, czy lepienie ludzika z plasteliny. To jest bardziej jak rzeźbienie w kawałku drewna, który ma nieregularny kształt, mnóstwo sęków, pęknięć, korniki i dziuplę, w której jeszcze przed chwilą mieszkał jakiś zwierz. Nie znam się co prawda na rzeźbiarstwie, ale wydaje mi się, że stojąc przed takim klocem nie da się powiedzieć „Ok, wezmę dłutko i młoteczek, tu se puknę, tam skrobnę i nie dalej jak pojutrze będzie z tego piękna Pieta” (jeśli jest na sali jakiś rzeźbiarz, to proszę – niech zweryfikuje moją tezę). Narzucanie sobie jakiejś konkretnej wizji innego siebie i dążenie do tego wyimaginowanego ideału raczej powoduje frustrację, niż jest dobrym motywatorem.

To jest tylko kilka przyczyn, dla których postanowienia noworoczne nie działają. Takich powodów jest jednak znacznie więcej. Fajnie opisuje to Andrzej Tucholski, w najnowszym odcinku swojego Turbo Questa. Już wiesz skąd się wzięła ta, jak to fajnie określił Andrzej, „klątwa” rzucona na postanowienia noworoczne? ;-)

We wstępie radziłam, żeby postanowienia noworoczne sobie odpuścić i obiecywałam, że zaproponuję lepszą alternatywę. Więc teraz kilka słów o tym.

Jeśli nie postanowienia noworoczne, to co?

Od razu uprzedzam, że tej alternatywy niestety nie poznasz dzisiaj ;-) Opiszę ją w kolejnej notce, która pojawi się już za kilka dni. A teraz pokrótce wyjaśnię o co w tym wszystkim chodzi.

To, co zaproponuję Ci w zamian za postanowienia noworoczne, pozwala uporać się przede wszystkim z tymi trzema problemami, które wymieniłam: niekorzystny czas, skupienie się na działaniach, a nie celach i marzeniach oraz poczucie wewnętrznego przymusu. Praca nad tym będzie miła, przyjemna i przede wszystkim będzie dla Ciebie po prostu dobrą zabawą. A realizacja tego, co sobie postanowisz nie będzie wymagać od Ciebie aż tyle wysiłku i mobilizacji. No i przede wszystkim – jest to metoda moim zdaniem skuteczniejsza, niż wymyślanie i realizowane postanowień noworocznych. Chodzi w niej przede wszystkim o to, żeby mieć marzenia i chcieć je (z)realizować. Czyli w gruncie rzeczy… cel jest taki sami, jaki mają postanowienia noworoczne tylko, że droga do tego celu jest zupełnie inna.

Wiem, że ostatni akapit brzmi trochę tak, jakbym była jakimś kołczem ;-) Ale chcę po prostu nakreślić Ci sens tego wszystkiego, nie zdradzając jednak o co chodzi.
No i jeszcze jedno: jeśli jesteś osobą, która uznaje tylko i wyłącznie to, co naukowo udowodnione i podparte racjonalnymi argumentami, to niestety możesz się rozczarować. Ale nie martw się – nie karzę Ci wypowiadać zaklęć o północy w trakcie pełni księżyca, w blasku świec i w kręgu narysowanym czerwoną kredą na podłodze. Zaproponuję Ci po prostu kreatywne zajęcie, podczas którego, mam nadzieję, będziesz się dobrze bawić i które będzie wymagało od Ciebie poświęcenia jednorazowo ok. godziny czasu (ale możesz też poświęcić temu całe popołudnie – jeśli tylko chcesz). Nie tracisz i nie ryzykujesz więc zupełnie nic, a możesz zyskać realizację swoich marzeń. Dlatego, czemu by nie spróbować, prawda? :-)

Więc jeśli ciekawi Cię o co chodzi i co to za „magiczna” metoda pomagająca w realizacji marzeń i celów, to zaglądnij tutaj we środę. Wtedy pojawi się post, w którym wszystko Ci dokładnie wyjaśnię. A do tego czasu trzymaj się ciepło i nie przejmuj się tym, że którekolwiek z noworocznych postanowień okazało się totalną klapą. Obwinianie i martwienie się zupełnie niczego nie zmieni, ani w niczym nie pomoże, więc po prostu szkoda na to czasu i zdrowia.


Edit:
Tak jak obiecałam, wyjaśnienie o co chodzi i szczegółowy opis znajduje się tutaj.
Miłej zabawy!

:-)

Reklamy

4 Comments

    1. Też robię dokładnie tak samo! :-) i uważam, że właśnie to jest najlepszy sposób. Jedyne, co mi czasem nie wychodzi, to właśnie to zaczynanie od jutra. Nie wszystkie, ale jednak wiele z moich planów i pomysłów czeka na „najbliższe sprzyjające okoliczności, jakie się nadarzą”. A te, nie raz nie pojawiają się przez wiele miesięcy (co wcale nie oznacza, że nie pojawiają się w ogóle!).
      Każdy dzień jest tak samo dobry na wprowadzenie zmian w życiu. Najlepiej więc zacząć po prostu od jutra.

      Polubienie

      Odpowiedz

  1. […] Przedwczoraj obiecałam, że opiszę metodę, która pomaga realizować plany, marzenia i cele. Proponowałam właśnie takie rozwiązanie, jako lepszą alternatywę dla postanowień noworocznych, które wiele osób próbuje, niestety bezskutecznie, spełniać. Tak więc, dziś spieszę z wyjaśnieniem o co chodzi i cóż to jest za magiczna metoda, dzięki której o wiele łatwiej i skuteczniej można pomóc swoim marzeniom po prostu się spełnić. A mianowicie, chodzi mi o tak zwaną Mapę Marzeń. […]

    Polubienie

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s