Najlepsze miejsce do spania

Dawno tu nie było nic o dzieciach. Więc dzisiaj będzie. Postaram się, na miarę moich możliwości, żeby było krótko, zwięźle i na temat. A temat dość kontrowersyjny, bo dotyczący tego, gdzie śpi moje dziecko. Więc, szykujcie się na ostrą bitwę matek z internautów. Ja, jak tylko skończę pisać, to opróżnię swoją skrzynkę e-mailową, żeby było w niej miejsce na te wszystkie wiadomości i komentarze, dotyczące tego tekstu. A więc… poduchy w dłoń i do boju!

baby sleeping

Jak było małe, to sprawa była prosta: spało przez prawie całą dobę. Tam, gdzie położyłam, tam automatycznie zasypiało, nie bacząc na hałas, światło i ludzi wokół. Wystarczyło przykryć kocem i za trzy godziny obudzić na karmienie. A potem podrosło. I teraz nie dość, że śpi mniej, to jeszcze coraz sprawniej się przemieszcza! Więc teraz tam, gdzie go położę, to już zazwyczaj nie leży i nie usypia, tylko się turla, czołga i próbuje raczkować. Kładę więc go na podłodze – na dywanie, materacu, kocu lub macie, daję kilka zabawek, a zakamarki do których lepiej, żeby dziecko nie właziło, zabezpieczam poduszkami. Proszę synu, te dwa metry kwadratowe przystosowanej do małych dzieci podłogi są dla Ciebie – baw się do woli!

Wiecie jaka jest ulubiona zabawa? Odgrzebywanie desek podłogowych spod tych wszystkich warstw. Żadna zabawka nie jest aż tak zajmująca, jak odkryta przez przypadek możliwość rozbebeszenia legowiska. Dziecko aż do skutku szuka słabego punktu i potem w pocie czoła stara się wydobyć na światło dzienne (bądź żarówkowe) jak największe połacie parkietu. A kiedy już uda mu się wygrzebać taką ilość drewnianych desek, by móc się do nich przytulić, albo chociaż położyć sobie na nich głowę, wtedy beztrosko usypia. Nie ważne, że tuż obok znajduje się miękki materac, na którym spokojnie mogłaby zmieścić się dorosła osoba – moje dziecko woli wylegiwać się na tych kilkunastu centymetrach twardej podłogi, wciskając się niemalże pod szafę.

Parkiet w pokoju ma już ponad pół wieku, klepki krzywe i wysuszone, a szpary między nimi wcale nie takie małe (i to chyba nie tylko ze starości, bo odnoszę wrażenie, że pan majster, który akurat w tym pokoju podłogę układał, miał chyba za sobą bardzo ciężką noc…), więc już po chwili dziecko ma na policzkach i czole wygniecioną jodełkę. Ale i tak właśnie to miejsce, nie żadne inne, jest tym najulubieńszym do codziennych drzemek. Bo zapewne nigdzie indziej sny nie są aż tak fantazyjne i kolorowe, a żadne poduszki nie mogą równać się porządną, twardą, drewnianą dechą.

Advertisements

2 Comments

  1. Chciałabym to zobaczyć :) niestety nie każde dziecko można „ustawić” pod siebie. To osobna jednostka, która ma swoje widzimisię i jeśli chce spać tak, to do niczego innego się go nie zmusi. Przynajmniej jest to zabawne :)
    Pozdrawiam

    Lubię to

    Odpowiedz

  2. Taki obrazek pojawia się u nas w domu przynajmniej ze dwa razy dziennie. Hoganik jest w stanie usnąć w każdych możliwych warunkach. W swoim własnym łóżeczku na całe szczęście też. Dobre spanie ma po prostu w genach. Aczkolwiek nie da się ukryć, że im mniej oczywiste miejsce, tym lepsze spanie ;-)

    Lubię to

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s