Stop kłótni o aborcję!

Od razu przejdę do sedna, bo rzecz jest tak niebotycznie rozdmuchana we wszystkich możliwych mediach, że każdy doskonale wie o co chodzi. Jak dla mnie, to cała ta dyskusja jest absurdalna i w ogóle nie powinna mieć miejsca.

Przepisy nie mają koloru

Żadna przyjęta przez rząd i wcielona w życie ustawa nie powinna się jednoznacznie opowiadać po „czarnej” lub po „białej” stronie barykady.

Ile jest ludzi, tyle jest opinii na ten temat. Od skrajnie liberalnych, że aborcja powinna być dostępna bez żadnych ograniczeń, dla każdego i w każdej możliwej chwili (i to najlepiej jeszcze na NFZ!), do zupełnie im zaprzeczających, że powinna być absolutnie zakazana i surowo karana, nawet jeśli sprawa dotyczy małej, bestialsko zgwałconej dziewczynki, która nosi pod sercem ciężko upośledzone dziecko nie mające szans na przeżycie poza organizmem matki, a na dodatek ciąża zagraża życiu dziewczyny. I przenigdy „czarni” nie wmówią „białym”, że aborcja jest OK, a „biali” nie mają najmniejszych szans, żeby przekonać „czarnych”, że aborcja to coś najgorszego na świecie, czego pod żadnym pozorem nie wolno robić. Tak zawsze było, jest i tak będzie, aż po wieki wieków. Więc jeśli nie ma takiej możliwości, żebyśmy wszyscy mieli wspólny głos w tej kwestii, to po prostu musimy pójść na jakiś kompromis. A kompromisy, niestety mają to do siebie, że i jedna i druga strona jest w jakimś stopniu pokrzywdzona.

Aktualnie obowiązująca ustawa jest pewnego rodzaju kompromisem w tej sprawie. Dopuszcza przerwanie ciąży jedynie w trzech przypadkach. W każdej innej sytuacji aborcja jest nielegalna i karana. Dyskusja, jeżeli w ogóle jakakolwiek powinna mieć miejsce, to właśnie o tym, czy ten kompromis jest dobry, czy zły.
Przede wszystkim, nie ma czegoś takiego, jak przepisy idealne. Zawsze, każdy paragraf da się w jakiś sposób obejść. Albo z prawej, albo z lewej. A po drugie, w tak skomplikowanej i złożonej kwestii nie istnieje coś takiego, jak „sprawiedliwy kompromis”. Poglądy i opinie ludzkie, to nie jest żadna figura geometryczna, którą można sobie pooglądać, pomierzyć, narysować ołówkiem kropkę i powiedzieć: „O tu, dokładnie w tym miejscu, jest środek!”.

Bardziej ProLife czy bardziej ProChoice?

Możemy sobie do woli majstrować przy tych przepisach i granicę przesuwać w nieskończoność w prawo lub w lewo. Ale to i tak w praktyce niewiele zmieni. Wciąż każdy, kto jest aborcji przeciwny po prostu nie będzie jej robił, a ten, kto jest zdeterminowany, żeby ciążę usunąć, zrobi to bez względu na wszystko. Wiadomo, że funkcjonuje podziemie aborcyjne, turystyka aborcyjna i, że w oparciu o aktualne przepisy, dochodzi do nadużyć. Jeśli zaostrzymy przepisy, to po prostu nadużyć będzie więcej, podziemie urośnie, a wycieczki do krajów w których aborcja jest legalna staną się popularniejsze. Jeżeli w ogóle zakażemy aborcji, to co prawda nie będzie dochodziło już do nadużyć (no bo co tu nadużywać, skoro nie ma żadnej legalnej opcji), ale za to kiedy nastoletnia córka rodziców, którzy są absolutnie przeciwni zabijaniu nienarodzonych dzieci, zaliczy wpadkę, to w przeciągu dwóch kwadransów od wykonania testu ciążowego bez problemu ustali kto, gdzie, kiedy i za ile zlikwiduje zaistniały problem. Czy aby na pewno o takie „Stop aborcji!” chodziło owym rodzicom? No chyba nie do końca…

Zupełna legalizacja, to z kolei krok w kierunku uczynienia z aborcji czegoś na kształt alternatywnej metody antykoncepcyjnej. Seks jest fajny, każdy go lubi i każdy wie, że z tego mogą być dzieci. A nie zawsze przecież idziemy z kimś do łóżka tylko i wyłącznie po to, żeby za 9 miesięcy trzymać w ramionach słodkiego bobasa. Seks, to również świadomość możliwych konsekwencji (nie tylko ciąży, ale i chorób wenerycznych) i odpowiedzialność za nie. Więc jeśli ktoś nie chce mieć dziecka, to ma przecież cały wachlarz metod antykoncepcyjnych, które może nawet ze sobą łączyć, żeby uzyskać jeszcze większą skuteczność. A w sytuacji podbramkowej ma jeszcze opcję awaryjną, w postaci pigułki „dzień po”. Natomiast aborcja w żadnym wypadku nie jest antykoncepcją. Antykoncepcja zapobiega zajściu w ciążę, a aborcja to przerwanie ciąży już istniejącej. To są dwie zupełnie różne rzeczy i nie można ich stawiać obok siebie na jednej szali. To tak, jakby sprzedawca zamknął sklep zanim zdążyliśmy do niego wejść, albo wpuścił nas do sklepu i potem zastrzelił. Niby efekt ten sam – raczej nie dane nam będzie nacieszyć się tym, co chcieliśmy kupić, ale z drugiej strony jednak nie jest to nam tak zupełnie obojętne…

No i przede wszystkim, spójrzmy prawdzie w oczy: w obliczu tak głośnego sporu, zupełna legalizacja aborcji będzie dla rządu po prostu strzałem w kolano, podobnie zresztą, jak definitywne jej zakazanie.

A Ty, jaki kolor wybierasz?

Aborcja, to nie jest temat ani w 100% czarny, ani w 100% biały. Każdy ma swoje własne życie, swoje własne problemy, swoje własne sumienie i podejmuje swoje własne decyzje. I nikt nie ma prawa oceniać kogokolwiek, nie mając pełnego obrazu sytuacji. To nie jest istotne jaki kolor będziemy mieli wspólnie, jako całe społeczeństwo. Liczy się to, jaki kolor wybierze każdy z nas i czy swoją postawą będzie zachęcał innych do podjęcia podobnej decyzji, czy może wręcz przeciwnie.

Fakt, że można kupić alkohol, nie znaczy, że musimy się nim upijać. Gdy prawo pozwala na in vitro czy aborcję, to nie znaczy, że kogokolwiek się do tego zmusza. Wiązanie Kościoła z państwem jest drogą donikąd. Mamy tak głosić Ewangelię, by człowieka do niej przekonać, a nie zmusić.

ks. Wojciech Lemański

Wszelkie kłótnie o to kto ma racje są więc zupełnie bez sensu, a ubieranie koszulek w konkretnym kolorze, bieganie z transparentami i wzajemne obrzucanie się błotem jest bezcelowe i niczego nie zmieni. Jeśli nie godzimy się na aktualnie panujący kompromis (który moim zdaniem jest całkiem sensowny), to wypracujmy jakiś inny. Ustalmy w jakich przypadkach można dokonać aborcji, jakie są alternatywne rozwiązania w przypadku nieplanowanych ciąż i niechcianych dzieci oraz przede wszystkim kto za to wszystko będzie płacił.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s