Najlepsze miejsce do spania

Dawno tu nie było nic o dzieciach. Więc dzisiaj będzie. Postaram się, na miarę moich możliwości, żeby było krótko, zwięźle i na temat. A temat dość kontrowersyjny, bo dotyczący tego, gdzie śpi moje dziecko. Więc, szykujcie się na ostrą bitwę matek z internautów. Ja, jak tylko skończę pisać, to opróżnię swoją skrzynkę e-mailową, żeby było w niej miejsce na te wszystkie wiadomości i komentarze, dotyczące tego tekstu. A więc… poduchy w dłoń i do boju!

baby sleeping Continue reading →

Reklamy

Matka Roku, Nagroda Kupsztala i Złote Dziecko

Za kwadrans 5 nad ranem. Wszystko w domu śpi, oprócz lodówki i dziecka. No i matki, bo ją płacz tego drugiego zbudził. Dziecko, serio? Jeść o takiej porze!? Ehh… Dobrze że przynajmniej lodówka nie krzyczy że głodna – ta to ma zapasów świątecznych pod dostatkiem i w zawiasach aż od tego pęka! Dobra dziecko, już idę. Continue reading →

Mały, jesienny smuteczek

Czasem, po jego policzkach płyną błyszczące łzy, a w granatowych oczach widać smutek. Czasem jego usta wydają ciche, żałosne łkanie, a malutkie ciałko kuli się w moich ramionach. Czasem nawet czułe tulenie, głaskanie i spokojny głos nie pomagają.

Mój mały smuteczek. Continue reading →

Klasowa ofiara losu

rys. Bartosz Kosowski

rys. Bartosz Kosowski

Czy byłam kozłem ofiarnym wśród rówieśników? Czasem tak, czasem nie. Kilkakrotnie zmieniałam szkołę, przedszkole i za każdym razem rola kozła ofiarnego oraz jego kolejnych zastępców, były losowane niczym na loterii. Wiadomo, że znacznie większe szanse na wygraną miały osoby w jakiś sposób wyjątkowe i inne – okularnicy, jąkały, grubasy, samotnicy, indywidualiści. Ale nie jest to reguła. Bycie pośmiewiskiem w grupie i osobą poniżaną przez otoczenie wcale nie jest miłe i przyjemne. I jest przykrym przeżyciem dla każdego – zarówno dla dziecka, jak i dla dorosłego. Pewnie dlatego tyle się mówi o agresji w szkołach, o dzieciach odrzuconych przez społeczność klasy, o bezradności rodziców i obojętności nauczycieli na występowanie takich sytuacji. Wielu dorosłych ludzi żali się natomiast, że bycie pośmiewiskiem w szkole to dla nich prawdziwa trauma, że to zniszczyło im życie i popsuło przyszłość. I winę za swoje późniejsze niepowodzenia zrzucają na kolegów z klasy, którzy się z nich naśmiewali, albo na tych, którzy nie stanęli w ich obronie.

Continue reading →

Poczytaj se, mamo!

books&mess

Tak, wiem, nie „se”, tylko „sobie”. Ale ja postanowiłam se,
że właśnie tak to napiszę, więc tak ma być i już! ;-)


Lubię czytać. Nie potrafię obojętnie przejść obok księgarni ani nawet stoiska z książkami w markecie. A jak tak przypadkiem natrafię na wyprzedaż, to bardzo często jakaś tania książka przyklei mi się do ręki i za żadne skarby nie chce się odkleić. Ja jej cierpliwie tłumaczę „Ależ kochana książko, gdzie ja Cię na półce postawię? Mieszkanie mam małe, bibelotów w nim od groma, a sterty z innymi książkami sięgają sufitu. Zlituj się, błagam! Zresztą, nie muszę Cię kupować, żeby Cię przeczytać! Bibliotekę mam tuż za rogiem!”. Ale one, te książki, są zwykle tak uparte i nieugięte, że muszę z takową iść do kasy, wysypać z portfela na blat wszystkie drobniaki i półżartem dodać, że reszty nie trzeba.

Continue reading →

Cisza, bo dzidziuś śpi!

Miała ostatnio miejsce pewna nietuzinkowa scena. W jednym miejscu i czasie, podczas garden party, zjechało się kilkoro osób dzieciatych i wnuczatych, wraz ze swoimi pociechami – dzieciaki w wieku od kilku miesięcy do kilku lat. Moje było najmłodsze, jeszcze nie umiejące poruszać się samodzielnie, nie gadające, na mleku, w pieluszkach i przesypiające większość dnia. Wefrunęło to moje dziecię na imprezę w  swoim nosidełku, oczywiście pogrążone w głębokim śnie. Gdy tylko najstarsze z dziaciaków, takie gadające, śpiewające, roześmiane i biegające już w dorosłych majtkach, pojawiło się w okolicy, od razu zostało przez swoją babcię przywołanie do porządku: „Cicho, bo tam maluszek śpi, o popatrz!”.

Continue reading →

made in china

dzie

Made In China

Co piąty człowiek na świecie to chińczyk. Raz, dwa, pięć! I w wyliczance padło na Hoganika. Jest żółty. Nie, żeby mi to przeszkadzało. Kochałabym go tak samo mocno, nawet wtedy, gdyby był cyjanowy w purpurowe łaty. Choć przyznać muszę, że byłby wtedy wyjątkowo brzydkim dzieckiem. Ale na szczęście jest po prostu tylko żółty. Ja jestem bardzo tolerancyjną personą i nie przeszkadza mi żaden kolor skóry. Ale wiem, że w naszym kraju niestety nie wszyscy są tak samo tolerancyjni jak ja. Ale spoko – wiele dzieci ma po urodzeniu żółtawy kolor skóry, potem im to przechodzi i już nie muszą martwić się o prześladowania na tle rasowym.

Continue reading →

Problem matki karmicielki

Zawsze myliła mi się prawa strona z lewą. I to wiecznie był problem. Kiedy trenowałam żeglarstwo, kiedy ćwiczyłam taniec towarzyski, kiedy sama uczyłam innych tańca, kiedy robiłam prawo jazdy, kiedy próbowałam wytłumaczyć komuś jak gdzieś dojść, albo co gorsza jak ktoś mi to wyjaśniał… Za każdym razem, kiedy mam do czynienia z określaniem stron, muszę w swojej głowie uruchomić pewien algorytm, który nazywa jedną z moich rąk mianem „lewa”, a drugą „prawa”. Trwa to zwykle około 2-3 sekund i bywa omylne. A teraz, kiedy karmię dziecko to nie dość, że muszę rozróżniać prawą i lewą stronę, to jeszcze (o zgrozo!) muszę pamiętać która była ostatnio i o jakiej godzinie!

Continue reading →