Jestem zwolenniczką karmienia piersią, która karmi swoje dzieci mlekiem modyfikowanym

Dobrze, że nikt nie czytuje tego bloga, bo już sam tytuł prosi się o lincz ze strony zagorzałych zwolenników karmienia piersią i niestrudzonych bojowników o pierś matki w ustach dziecka ;-)

Ten wpis dość długo czekał niedokończony i planowałam w ogóle go nie publikować. Ale tak się składa, że właśnie trwa Światowy Tydzień Karmienia Piersią. Dlatego postanowiłam dać tej historii jeszcze jedną szansę.
Mimo, że już od jakiegoś czasu nie karmię piersią swojej zaledwie 6,5 miesięcznej córeczki, a mój, aktualnie dwuletni, syn na dobre pożegnał się z moim mlekiem mając pół roku, to uważam, że karmienie piersią jest najlepszym sposobem odżywiania niemowlęcia i że warto karmić piersią.
Nie jestem żadną znawczynią w dziedzinie laktacji, ani ekspertką w kwestiach dietetyki. Jestem po prostu mamą dwójki dzieci, która dwukrotnie przeszła trudną drogę podczas karmienia piersią swoich dzieci. Mamą, która wspiera inne mamy karmiące swoje dzieci piersią. Wspieram je i gorąco im kibicuje. Bo wiem, że robią dobrze, że wkładają w to wiele wysiłku i poświęcają bardzo dużo. Brawo drogie mamy! Tak trzymać!
Ale również rozumiem mamy, które dają swojemu dziecku butelkę i dodaję im otuchy, bo doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że życie i macierzyństwo nie zawsze wygląda tak, jakbyśmy tego chcieli.

Z okazji Światowego Tygodnia Karmienia Piersią chciałam dołożyć od siebie małą cegiełkę do promocji KP – opisać swoją historię. Być może pomoże ona mamom karmiącym piersią docenić to, co robią i dzielnie w tym wytrwać. Być może doda otuchy rodzicom, którzy z różnych względów musieli sięgnąć po butelkę. Być może zachęci to osoby, których ten temat w ogóle nie dotyczy, do chwili refleksji.

Continue reading →

Dlaczego nie dowiesz się, jak bardzo wyjątkowe jest moje dziecko

Mój syn jest najwspanialszym dzieckiem na świecie! Już na porodówce był piękniejszy od wszystkich pozostałych noworodków, był od nich grzeczniejszy, mniej płakał, więcej spał i ładniej jadł. Nawet jego kupy pachniały piękniej, niż te zrobione przez inne dzieciaki.
A potem było już tylko lepiej!

boy-526222_1920

Continue reading →

Dzieci XXI wieku

Dziś będzie tekst z serii „nie znam się, to się wypowiem”. Mój syn już jest prawie dorosły – na spacerki za rączkę ze starszymi od siebie dziewczynami już chodzi i mama mu do tego w ogóle potrzebna nie jest. Wciąż jednak ma mniej wzrostu niż metr i mniejszą masę niż 10kg, więc dalej jest to malutkie dziecko. A ja dziś będę pisać o dzieciach nieco większych – takich co już mówią w języku zrozumiałym dla dorosłych, mają kompletne uzębienie i nie trzeba im ubierać pieluch.

Continue reading →

Kiedy robić dzieci?

Mama Sylwii to na prawdę niezła partia. Jest pewna siebie, zaradna życiowo, ma poczucie humoru i lubi aktywnie spędzać czas. Owszem, ma już trochę siwych włosów tuż nad lewą skronią, ale fryzjerka dobrze dobrała farbę i nic nie widać. Figury 20-latki też już co prawda nie ma – trzy ciąże, siedząca praca i wiek robią swoje. Ale i tak całkiem niezła z niej laska. Potrafi ubrać się elegancko i z klasą, jednocześnie sprytnie tuszując wszelkie niedoskonałości. Makijaż też ma nienaganny. Zawsze wygląda bardzo efektownie. Jedyna rzecz, która może zdradzać jej prawdziwy wiek, to te kilka delikatnych zmarszczek koło oczu. Ale i tak nikt by nie powiedział, że ma 50 lat. Tak, mama Sylwii jest niewątpliwie perfekcyjna. Ma tylko jedną, jedyną wadę: chciałaby, żeby jej dzieci miały teraz po kilka-może kilkanaście lat, mieszkały razem z nią w domu, pytały się o zgodę, kiedy chcą spotkać się ze znajomymi, przybiegały do niej z każdym problemem, troską i zmartwieniem, oraz absolutnie nie rozpoczynały samodzielnego życia na własną rękę. Ale niestety mama Sylwii zabrała się za robienie dzieci co najmniej o dekadę za wcześnie.

Szczerze mówiąc, to nie wiem kto jest autorem tego zdjęcia ;-)

Szczerze mówiąc, to nie wiem kto jest autorem tego zdjęcia ;-)

Continue reading →

Miły wieczór

nice_evening

We wtorek Ślubny dostał wychodne na wieczór. Umówił się na 20:30, więc prawie do ósmej bawił się jeszcze z dzieckiem. W sumie, to ciężko to było nazwać zabawą – Hoganik powoli zaczynał już usypiać. Tuż przed wyjściem męża krzątałam się jeszcze po domu i szykowałam sobie miłą rozrywkę na wieczór (swing, jazz, fotel, herbata, gruba książka i czekolada <3 ). Wszystko wskazywało na to, że mój miły wieczór rozpocznie się bardzo szybko – nakarmić bobasa, przewinąć, umieścić w łóżeczku i na dobranoc jeszcze pocałować w czółko, które już pewnie dawno będzie śnić sobie piękne i kolorowe, dzidziusiowe sny :-)

Continue reading →

Matka Roku, Nagroda Kupsztala i Złote Dziecko

Za kwadrans 5 nad ranem. Wszystko w domu śpi, oprócz lodówki i dziecka. No i matki, bo ją płacz tego drugiego zbudził. Dziecko, serio? Jeść o takiej porze!? Ehh… Dobrze że przynajmniej lodówka nie krzyczy że głodna – ta to ma zapasów świątecznych pod dostatkiem i w zawiasach aż od tego pęka! Dobra dziecko, już idę. Continue reading →